- Naprawdę mam powód, żeby... - Zuzanna nie dokończyła. -

— Naprawa potrwa kilka dni — odpowiedział mecha-
- Dlaczego kupujesz same kare?
- Pański sługa zostaje z tyłu - zauważyła, obejrzawszy się przez ramię. - Niech pan go
- Nie chcę o tym rozmawiać. Proszę tylko, żeby pan więcej nie rozdrażniał Virgila.
- Odpieprz się.
- To jedyny moment, kiedy mogę być pewny, że wydobędę z ciebie odpowiedź. -
- Więc o tym pisał Byron - odezwała się, wciąż jeszcze odurzona.
W innych okolicznościach pewnie sama uznałaby sytuację za zabawną. Znała
- Milordzie, uważam, że powinien pan dowiedzieć się o mnie czegoś więcej, nim mnie
- Wszystkiego z wyjątkiem „osobistości” - odszepnęła. - Nieźle jej idzie, prawda?
- Śpi - przerwał jej i znów się uśmiechnął.
Nie wiedział, co ma o niej sądzić. Jakim sposobem zaledwie w ciągu trzech miesięcy zdołała poznać go tak dobrze? Czasami miał wrażenie, że Lily czyta w jego myślach jak w otwartej książce.
- Bardzo go lubię. Lecz on jest tylko wicehrabią, ty natomiast hrabią i to dużo
Santos wsunął ręce do kieszeni.

Od razu odgadł, które są jej - po kolorze włosów. Stały,

- Ja... nie przyszłam, żeby się wyspowiadać. Potrzebuję rady. Ja... - słowa uwięzły jej w gardle, na powrót ogarnęła ją mroczna rozpacz i lęk. - Nie mam do kogo się zwrócić. Jeśli ksiądz mi nie pomoże, nie wiem, co się ze mną stanie. Będę zgubiona. - Ukryła twarz w dłoniach i rozszlochała się. - Proszę, niech mi ksiądz pomoże.
Mężczyźni podnieśli ciężki kufer i ruszyli w dół po schodach. Zostało tylko pudlo na
- Ta biedna dziewczyna była jednym z Bożych dzieci, jak ty i ja - odparła. - Żal mi jej i serdecznie współczuję jej rodzinie.

Samuel „Willy” Smith nie pozostawił mu po sobie nic oprócz złych wspomnień. Był śmieciem, ale uważał się za lepszego od swojej latynoskiej dziewczyny. Kiedy zaszła w ciążę, nie zaproponował małżeństwa, nie dał dziecku swojego nazwiska. Nazywał Victora i jego matkę „meksykańskimi brudasami”, wykrzykiwał, że nie są nic warci.

- Nic nie mów - poprosił, układając się przy niej. - Moja Bella, tylko ty i ja, tylko my...
ukryła przed nim, że przechodziła depresję. Cały czas jednak mówił
- Ja? Wcale nie - zaprzeczyła, ale zdradziecki rumieniec nie pozwolił jej ukryć prawdy.

niej tłumek starszych kobiet.

na kogo mógłbym patrzeć.
- Proszę! Dzięki za to.
takim tonem, jakby odnalezienie matki poczytywała sobie za